środa, 8 lipca 2015

"Więc z okazji przyszłego roku życzę sobie ogromu cierpliwości, ciepłoty serca, więcej zrozumienia." - Myślę, że życzenia się spełniają. Między nami, jest z tym już lepiej:-)
..Lecz nie po to tu dzisiaj jestem. Chcę zamknąć pewien rozdział, ten obłudny i pełen fałszywości obraz w moim życiu. Nie chcę znać żadnego z moich dotychczasowych "przyjaciół", "kumpli od piwa i fajki". Nie chcę pamiętać o tym, że kiedyś potrafiłam powiedzieć im wszystko z wiarą, że zachowają to dla siebie i ufając im. Teraz już nie potrafię im zaufać. Dla mnie są obcymi ludźmi. Jest to kilka osób. W tamtym roku byliśmy dla siebie w każdym momencie. Każde pomogło na swój sposób. Miałam później przez to wiele problemów. Przez zbyt długi jęzor, plotki, wymysły nie z tego świata, przeinaczanie sensu moich wypowiedzi. Dziś z tym kończę.
Nie chcę spotykać się z tymi osobami, bo ich towarzystwo już nie jest dla mnie. Ja z tym kończę, raz na zawsze. I tym razem jestem z d e c y d o w a n a . Nikt nie zmieni mojej decyzji. Niech nikt nie oczekuje, że dam się jeszcze raz w to wplątać, bo nie dam się. Chcę mieć spokojne życie, bez sytuacji istniejących w serialach typu "Trudne sprawy". Bo jaki to ma sens???

Szanowni Państwo, fałszywość i obłudę, gadanie za plecami i ślepotę na własne ułomności i błędy, mam gdzieś. Popatrzcie w lustro, może uda wam się czegoś nauczyć. Z fartem. Dla mnie to koniec.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

piątek, 19 grudnia 2014

Zimne dłonie, zmarznięte palce. Ale mimo tego chyba mam się dobrze. W głowie coś się układa. Chciałam tutaj coś napisać. Może chciałam podzielić się czymś z kimś. Może kogoś interesuje to, co mam do powiedzenia.
Końcówka roku. Czy mi się udało? Myślę, że ten rok był udany, mimo wielu kryzysów i smutków, ale te też udało mi się przejść bez większych obrażeń, więc można powiedzieć, że jestem wygrana. No, przynajmniej w jakimś stopniu.
Rzeczy ważne: dobre stopnie w szkole, poprawa zachowania, lepsza sytuacja w domu, w rodzinie - odfajkowuje. Zrobione, jestem szczęśliwsza. Ale co z rzeczą najważniejszą? Przecież nadal jesteśmy razem tylko w mojej wyobraźni przepełnionej zgubną nadzieją. I to mi się nie udało. Czasami zaborcza, może czasami miałam ochotę zmusić Cię do tego, byś mnie pokochał? Choć na moment? Sama nie wiem. Wiem, że nie mogę tego zrobić. Mimo tego myślę, że to nadal figuruje jako marzenie, które znajduje się na pierwszym miejscu mojej listy. Takie najważniejsze, najsłodsze. Tego chcę, ale może kiedyś. Więc z okazji przyszłego roku życzę sobie ogromu cierpliwości, ciepłoty serca, więcej zrozumienia. Czy wciąż pragnę dążyć do ideału?

czwartek, 3 lipca 2014

Tęsknisz? Myślisz trochę o mnie? Może zapomniałeś?
Wiadome. Natłok pracy, brak czasu, ani minuty na wolne myślenie. Wszystko rozumiem.
Zostałam odrzucona. Tego tak na prawdę najbardziej się bałam. Od zawsze. Zafundowałeś mi piekło w mojej głowie. Centralnie w niej rozgrywa się to, co najgorsze. I w moim sercu również.
Jestem zła na świat. Chciałabym, żebyś zrozumiał, co jest złe, ale...dla Ciebie wszystko jest na odpowiednim miejscu. Nie rozumiesz mnie. Zapomniałeś o uczuciach do mnie. Nie potrafię niczego zmienić. To chyba dla mnie zbyt wiele.
Chyba po raz pierwszy nie piszę notki "z potrzeby". Czuję, że muszę oznaczyć tutaj pewien rozdział. Zwykle piszę o uczuciach, ale nie wiem, czy wciąż będę, bo ich nie chcę. Chcę zostać sama i żyć jak najlepiej sama dla siebie.
Tylko wspomnienia nie odchodzą. MAM RACJĘ?

*Miałeś być tu ze mną, a nie kurwa wyjść stąd*

niedziela, 18 maja 2014

Ile bym dała byś był teraz obok. Żebym mogła się do Ciebie przytulić. Znów wsłuchiwać się w bicie Twojego serca. Rozmawiać o drobnostkach i rzeczach, które mają znaczenie. Mniejsze i większe znaczenie. O tym, że nam zależy. Nie proszę o nic więcej. To wystarczy. Boję się o to, że na zawsze mi Ciebie zabraknie. Że taki jest kolejny etap. I znów nowy rozdział. I ten nowy rozdział, który rozpocznę z myślą o Tobie. Wciąż z uczuciem, które łamie, tym największym uczuciem, któro obezwładnia tyle osób na świecie. Tyle serc, które czuje chłód prócz miłości, bo takie jest następstwo. Czasami już jest za późno, czasami zwyczajnie sami zaczynamy czuć, w efekcie zostajemy z tym uczuciem do końca. Nie chcę tak. Chcę Ciebie. Byś był szczęśliwy, bym była szczęśliwa. Jeżeli tego mi życzysz, szczęścia..bądź. Tego tylko chce. Ciebie. Jesteś moim szczęściem. Chcę Ciebie blisko. Najbliżej. Tak idealnie. Zrobię wiele byś był szczęśliwym u mojego boku.

czwartek, 15 maja 2014

Wszystko tak osłabia. Chcę dać z siebie jak najwięcej, ale z dnia na dzień coraz gorzej mi to wychodzi. Ludzie podkładają kłody pod nogi. Gdyby wszystko było trochę prostsze...
Chcę Ci dać co najlepszego mam w sobie, ale nie potrafię być ideałem, który byłby dobrym rozwiązaniem dla mnie. Prawdopodobnie byłabym teraz szczęśliwa, z Tobą.
Żadnych znaków, a wiem, że nie.odpuszczę. Nigdy nie odpuszczam.
Kocham, kocham...

środa, 16 kwietnia 2014

Chcę spędzić resztki godzin, które zostały, samotnie, w domu, w smutku, i dajcie mi odpocząć.
Kilka momentów, które mnie przytłacza, chcę spokoju, ale też odrobiny szczęścia. I myślę, że teraz nie mogłoby tak być. Wszystko się zmienia. Szczęście odchodzi. Jestem smutna, ale nie staram się kryć tego.
Ma nade mną wielką władzę, władzę nad moimi uczuciami, nad moim samopoczuciem. Jedna osoba. Przyjaciel. Czy mogę mimo wszystko wciąż polegać i pokładać w nim swoje siły?
Muszę porozmawiać. Czuję, że też wypłakać. Może to nieodpowiednie. Może zrozumie. Może jednak coś zmienię. A co jeśli nie? Już teraz jest ciężko. A ja nie wierzę w to, że mogłabym. Zmienić cokolwiek
"-Szczęście nie trwa długo, rzadko bywam szczęśliwy."

Rany, rany
Gdy wszystko zastyga w nas, porusza się tylko czas. Pieprzony czas

sobota, 25 stycznia 2014

Do tych dni, tego roku, tej pory ludzie wchodzili do mojego życia zupełnie bez zgody, pokwitowanej na małym skrawku papieru, robiąc z nim, co im się tylko podoba. Zadane mi rany były dla nich niczym.
Dziś nadchodzi rewolucja. Teraz to ja będę wybierać, kto przychodzi i odchodzi z mojego życia. Osoby, którym nie przysługuje tutaj miejsce - będą wyrzucane. Ci, którzy za moją zgodą i wdzięcznością tu zostaną - będą traktowani jak najlepiej. Tylko oni teraz są mi potrzebni, najbardziej.

wtorek, 14 stycznia 2014

I wasze pewne myśli, że nie zauważam podtekstów w waszych rozmowach o mnie i nie słyszę mojego imienia za moimi plecami, są złudne. Chciałabym, aby istniała choć garstka prawdziwych, szczerych osób.
Ludzie to kurwy :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Na Youtube'ie polecony dla mnie album John'a Meyer'a "Continuum". Słuchaj lekkich brzmień.

Czas, w którym gorąco rozpala cię od środka. I musisz. W końcu musisz wetknąć sobie w usta kilkucentymetrowe znieszczenie. Kilka iskier. Odpływasz. Relaks. Niech to nigdy się nie kończy, bo po jakimś czasie znów zacznie rozpalać cię od środka. Musisz. Inaczej nie wytrzymasz. Kilka kolejnych chwil, gorąco rozrywa cię i przestajesz istnieć.

sobota, 21 grudnia 2013

Wpatrywać się jedynie w tamte smutnie niebieskie oczy.
Smutne, niebieskie oczy.
Przysięgam, że to najsmutniejsze oczy jakie kiedykolwiek widziałam. Miałam okazje się w nie wpatrywać. I we właściciela owych ślepi.
I znów chcę się w nie wpatrywać. Zróbcie coś. Oddajcie mi Go. Nie potrafię nic, tak bardzo nie potrafię. Nie zapominam. Pamiętam. Czekam. Oczekuję. Czas się dłuży! Jestem smutna. Jestem bez Ciebie. Chcę Ciebie. Oczu. Ust. Ciała. Twojej obecności. Odrobiny czułości, uwagi. Poświęć mi odrobinę czasu i pozwól opowiedzieć. O wszystkim. Pozwól mi.
I teraz tylko o to proszę...

czwartek, 12 grudnia 2013

Palę szluga,
wdychając zatrute powietrze w płuca,
trucizna płynie przez moją aortę,
ale nie jest mi z tym źle,
czuję się z tym dobrze...

środa, 27 listopada 2013

Czuję w powietrzu zmianę na gorsze. Swoją zmianę.
Obojętna, wkurwiająca, zimna suka bez uczuć.
Tak! Pamiętam! Już kiedyś tak było... Nie chcę tego pamiętać.
Nie chcę tego, co nadejdzie.
Chcę Jego. Tylko Jego. Pragnę Go. I chyba nawet kocham.

środa, 21 sierpnia 2013

Siedzę w domu. Nie mam co robić. Nie mam z kim pisać. Miałabym, ale nie mam. Trochę sprawy się skomplikowały. Sama nie wiem co się stało, nie wiem co się dzieje.
Dzisiaj chyba znowu musze pojechać na Długie. Trochę porozmawiać. Nie mam z kim. Znajomych mi ubywa.
"Inaczej mi się z tobą rozmawia. To chyba dlatego, że zmieniłaś się, kiedyś byłaś inna. Teraz nie wiem jak z tobą rozmawiać"

Nie wiem co robić. Nie mogę. Coś do niej czuję. Nie mogę, nie mogę, nie mogę... Wybacz mi. I nie chcę. Możesz robić co chcesz. Nie opuszczę. Żałuję tego. Czasu nie cofnę. PRZEPRASZAM. Znowu. Moja. Wina. Możemy się przyjaźnić. Na razie tyle. Nie obiecuje ze wrócę. PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ. Słowa. PRZEPROSINY. Nie pomogę. Zrobisz co chcesz.
Udało ci się. Gratulacje. I tak nie wrócę do ciebie.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Chciałabym pojechać do Tarnawy, ale nie wiem kiedy dam radę i kiedy będę mogła.. Może nie jestem tam mile widziana, nie wiem.
Powinnam przestać kurzyć. M próbuje mnie do tego skłonić. Nie wiem jak to będzie. Jest conajmniej dziwnie, nie przepadam za nią.
Festyn wczoraj nudny. Ogólnie już powoli zaczyna być nudno na tych wakacjach. Jutro może jakieś ognisko, pasowałoby podgrzać trochę przyszłe dni.
Chyba chcę się jeszcze opalić. Pojechałabym nad Rudawkę, ale nie wiem z kim. Trzeba się trochę spiec.

***

Potrzebuję rozmowy, trochę czułości i kurde wszystkiego. Źle mi samej. Czuję, że znów chcę tego, co było kiedyś. Tych cichych dni, objawów depresji. Nie wiem, co mam ze wszystkim zrobić.

piątek, 2 sierpnia 2013

Z dzisiejszego dnia nic nie wyjdzie. Zawsze coś wejdzie pomiędzy plany... Chyba nie mamy szczęścia. Czekam na inny dzień. Czekam, czekamy...
Siedzę, siedzę i nie chce mi się jeść. Jestem trochę głodna, ale nie pójdę do kuchni. Znów coś mnie dopada... Na dodatek wstałam dziś ze złym humorem, jestem cholernie przybita. Nienawidzę snów takiego typu. Ludzie zrzucają na mnie winę. Jestem bezsilna. Próbuję się bronić. Mówię, że nic złego nie zrobiłam..choć to pewnie nie jest prawdą. Wyrzucają mi moją dziecinność, zaciętość, uczucie... Dajcie spokój. Po dzisiejszej nocy obudziłam się z poczuciem winy, jestem bezsilna i nie wiem co się dzieje. Muszę odreagować. Wyjść, zapalić. Nie mogę...
Potem wybieram się na mecz z K. Nie wiem napewno, ale raczej tak. Nie mam na dzisiaj żadnych innych planów. Niestety.
"Najgorsze są noce - nie mogę już tego wytrzymać. Wszystko znowu powraca."

Wszystko..Tumblr. and I'm still hate myself

czwartek, 1 sierpnia 2013

Istniejemy nadal, czujemy to samo, staramy się, aby wszystko się udało. Jest dobrze. Jak długo będziemy trwać? Myśli chodzą mi po głowie, zataczają się w cudowne koło. Jest w nich wiele wspomnień, jak i ostatnich przeżyć. Przeszłość, teraźniejszość..przyszłość?
Czekam na Ciebie, wracaj już. Trzeba porozmawiać, omówić jutrzejszy dzień. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinno być świetnie. Podsumowując, wszystko w porządku. Wszystko oprócz przeszłości i obecnej sytuacji. Zobaczymy, jak się to potoczy. Nie mam nic do dodania, jestem w tym tylko malutkim szczegółem, niczym więcej. Choć podobno znaczę wiele, najwięcej.
Kocham mojego psa za to, że tak posłusznie mnie pilnuje i mi towarzyszy :) Jest najlepszy!


Tęsknię P:)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Dzisiaj prawodopodobnie wyjeżdżam do "magicznej Tarnawy", nazwaną tak przez naszą wakacyjną ekipę w czasie zeszłych wakacji + Pewnie zobaczę się z Marleną, jeszcze nie jest to pewne, ale bardzo możliwe. Jadę tam na odwyk, sama to sobie tak nazwałam. Nie pimy, nie palimy. Potem wrócimy i znów zaczniemy, woohoo..
Czuję dziwne spojrzenia na mnie, gdy trzymam w ręku papierosa. Czy to coś dziwnego? Zaczynam popuszczać, na ognisku paliłam przy siostrze.. Jednego? Troszkę więcej. Kilka papierosów więcej. Czy to nadal coś złego? Sądzę, że przyda mi się kilkudniowa przerwa. Może to coś zmieni.
Każdemu, kto zapyta o to, czy chcę mieć teraz kogoś, zwyczajnie przy sobie, cudowną osobę, która będzie mnie wspierać, odpowiadam, że "Nie chcę, na razie nie chcę. Teraz są wakacje, bawię się, po wakacjach pomyślę nad tym, czy kogokolwiek potrzebuję". To dziwne, że tak odpowiadam. Bawię się i to nie jest złe, ale poza samą zabawą jest potrzebny ktoś jeszcze..W prawdzie mam obrany jakiś cel, ale nie wiem, czy to wypali..Nie jestem na tyle pewna siebie, by się przemóc. Powinno być dobrze, musi być dobrze, musi coś wyjść z moich planów..

* * *

Gram w Fruit Ninja, drapię się po nogach, rękach. Nienawidzę komarów, mojego nogi wyglądają teraz jak rozorane pole. Dziwne porównanie, ale tak właśnie jest (:
Muszę się jeszcze opalić.

wtorek, 2 lipca 2013

Wymagane pole nie może być puste

Dłuuugo mnie nie było. Nie wiecie co u mnie. Nikt nie wie. Wszystko chowam w środku. Staram się zapomnieć o wszystkim co przyprawiło mnie o chore myśli. Pisząc "Staram się zapomnieć(...)" mam na myśli ogromną chęć zapomnienia, ale nie wychodzi mi to idealnie. Każdy dobrze wie, że obojętność pomaga, wyłącza na jakiś czas uczucia. W pewnym sensie jest to dobre.
Wakacje rozpoczęte. Można powiedzieć, że oficjalnie Wakacje 2013 rozpoczęły się, i to z hukiem. Imprezy, imprezy, imprezy..Nie mają końca. Zapominam, wracam do wspomnień, znów zapominam. I tak w kółko. Muszę się bawić, to pomaga w zapomnieniu. Każde zajęcie jest dobre.

***

Tych kilka substancji jest uzależniające, niezdrowe, ale również sprzyjają zapomnieniu. Zapomnienie jest teraz tak ważne dla mnie. Jadę jutro w miejsce, gdzie wszystko wróci na chwilę do mnie, do mojej głowy. Nie wiem jak uda mi się to przezwyciężyć. Nie dam rady o tym nie myśleć. Będę tam spać, jeść, oddychać tym powietrzem, którym oddychałam wraz z nim. Nie chcę. Pomimo to kocham to miejsce i będę je odwiedzać kiedy tylko będę mogła. I odwiedzam je kiedy tylko mogę. Wiele dla mnie znaczy. Przeżyłam tam mnóstwo chwil, i tych lepszych i gorszych. Jadę po wspomnienia. Do zobaczenia Tarnawo.

czwartek, 9 maja 2013

Są chwile, w których widzę dziewczynę stojącą przy moście, wpatrującą się w przejrzystą toń, a następnie zamykającą oczy chcąc skoczyć. Może ma powód? Może jest po prostu za słaba..To ja.
Gdybym zrobiła coś, co mogłoby odebrać mi życie, bolałoby Cię to? Jeszcze nie znasz mnie od tej strony, choć tak staram się przybliżyć Cię do mnie, abyś dowiedział się o tym wszystkim, co robię. O tym co czuję, kiedy mam zły humor, jestem smutna. Czy potrafiłbyś być ze mną nadal? Uratuj mnie..Ja już nie potrafię.
Co mi pomoże? Sama nie wiem jak to zrobić, czy ktokolwiek wie? Cholera, myślę, że nikt..
Sama źle to przeżywam, potrzebuję Ciebie, aby się wygadać, porozmawiać i trochę sobie ulżyć.
Opadam z nóg, cała się trzęsę, nie mogę się od tego powstrzyć..Potrafię płakać na zawołanie. Jestem zbyt wolna, niewystarczająca, przykra. Pierdolona ja.

poniedziałek, 6 maja 2013


Na około setki osób, a ja..czuję się samotna. Czegoś nadal brakuje, coś nie jest w porządku. Próbuję wyobrazić sobie obraz świata pomijając pewne rozdziały. Wolałabym, aby autor tego dramatu nigdy ich nie napisał. Na pewno ja jako główna bohaterka byłabym teraz szczęśliwsza.. Przesiedziawszy w jednym miejscu 15 miesięcy nigdy nie pomyślałam, że mogłabym kiedykolwiek żałować tych chwil..a chyba żałuję. Mogłyby nigdy nie istnieć. Ktoś mógłby wykruszyć ten czas z mojego życia.
Obiecywano mi coś, o czym zawsze marzyłam i okrutnie pokazano, że składane obietnice są kłamstwem, jednym wielkim kłamstwem..Te kłamstwa przytłaczają tak bardzo, nie potrafię do dzisiejszego dnia sobie z nimi poradzić. Jak mam o tym wszystkim zapomnieć?
Może nie zasługuję na pełnię szczęścia..

Jest mi coraz ciężej. Jestem coraz słabsza. Więdnę z dnia na dzień jak długo niepodlewany kwiat, którego nikt nie otoczył opieką. Potrzebuję wody, hektolitrów wody..Może dzięki nim wszystko co złe opuści moje myśli i wspomnienia.
Komu mam się zwierzyć? Nie wiem czy ktokolwiek mógłby unieść ciężar, który noszę.. Łzy stale cisną mi się do oczu. Słabość..miewam chwile, w których godzinami myślę o skończeniu ze sobą. Zwyczajnie mi się nie chce. Jest mój kochany M, jest parę innych osób i dziewczyna o imieniu P, której czasem się zwierzam z rzeczy, o których nikt inny nie wie..
Nie pamiętam, kiedy byłam prawdziwie szczęśliwa. To było dawno, w czasach dzieciństwa, chyba jeszcze nie chodziłam do szkoły. Żyłam bezproblemowo jak większość moich rówieśników w tamtym czasie. Teraz każdy z nas ma jakieś problemy, każdy problem z kolei jest inny. Prawda jest taka, że mam problem ze sobą i nie wiem, kiedy uda mi się go przezwyciężyć.

Przyjdź, bo jest mi smutno..

sobota, 6 kwietnia 2013

Nigdy jeszcze nie byłam w takim stanie. Nigdy nie czułam się tak źle. Łzy toczą się litrami po moich policzkach, a ja nic nie mogę zrobić. Nie mogę tego zatrzymać. Jeżeli jeszcze mało mi łez, do tego doszła też krew z nosa. Nie, nie mam problemów zdrowotnych. Zwyczajnie nikt nie może mi pomóc. Myślą, że pomoże mi pocisk w twarz. Pierdolą moje wartości, a w głowie mają tylko swoje, suche, okrutne.
"Martw się o swoje zdrowie, tylko o sobie, on nie jest ważny, nawet go nie znasz"
Brak mi słów. Jest najgorzej, nie przejdzie mi. Zrozumcie. Olałam swoje zdrowie, potrzebuję teraz tylko jego, bo naprawdę nie dam rady.

Czuję tylko krew, łzy. ulotnił się Twój zapach. Niepochamowanie się trzęsę, chyba poważnie wyglądam na chorą.

***

Już myślałam, że nigdy jej nie wyciągnę. Nie użyję jej na sobie, bo będzie lepiej i dam radę. I nie wyszło, moje ręce znów poczuły jej metalowe zimno.

środa, 3 kwietnia 2013

Oby to nie była kolejna krótka chwila bezsensownej motywacji. Jestem gotowa na biegi, sezon czas zacząć :) Paulina mi towarzyszy i wyciągamy się z domu nawzajem. Dobrze, że jest.
Cudownie. Nareszcie ktoś jest gotów poświęcić mi trochę czasu. Tego potrzebowałam od zawsze. Poczułam, że odrodziłam się od nowa. I chcę zacząć wszystko od nowa. Żadnych kłamstw, poniewierania. Moja dłoń jeszcze przesiąknięta jest Twoim zapachem. Za niedługo się ulotni..wtedy właśnie przyjadę po więcej :)
Tęsknię już.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Mam nadzieję, że to nowy początek. Nie będzie już tylu łez i bólu, który towarzyszył przez tak długi czas. Jedynie tego chcę. Niech będzie dobrze. I niech to, co teraz trwa będzie trwać dłuuugo...
M <3

wtorek, 26 marca 2013

Boli, pali od środka. Zaciskam mocno pięści, żeby nie bolało do tego stopnia. Niektórzy wiedzą, jak to jest. Również ja. Dołączam do grona cierpiących. Żyjemy w świecie kąpiącym się w kłamstwach, bólu, nienawiści, zazdrości, pychy, zaniedbania. To nie dziwne, że z każdym dniem ta kiedyś błoga dla Adama i Ewy kraina nazywana rajem teraz z każdym dniem zmienia barwy na coraz ciemniejsze, obrasta w odcienie szarości i czerni. Człowiek zmienia się w potwora obcując z człowiekiem przecież wcale nie gorszym ani nie lepszym. Jesteśmy równi, a uważamy się za władców godnych korony, berła i ukłonów, uwielbienia od podwładnych myśląc, że mamy prawo do pomiatania nimi. Jesteś człowiekiem takim jak ja. Ponosisz klęski, zwycięstwa i porażki w taki sam sposób jak ja. Obwiniasz ludzi, bo nie pomogli Ci w taki sposób jak chciałeś. A zawsze chcesz więcej i więcej. Coraz bardziej. Jesteś samolubnym egoistą. Myślisz, to tylko pospolity człowiek, tak samo naiwny jak każdy, czy jest czegoś wart? Oczywiście, według Ciebie dokładnie nic a nic. Nie wiesz o tym, że osoba stojąca na przeciwko Ciebie, patrząca Ci z upokorzeniem i litością w oczy, myślisz - jak kundel, potrzebuje pomocy, miłości, wsparcia, szacunku. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo ją ranisz, upokarzasz i pomiatasz nią. Ona oczekuje Twojej miłości, której dziś ubywa, ulatnia się. Jeszcze moment, a jej serce pozostanie puste, pozbawione uczuć, bo tak nauczyło ją życie. Zapomni, jak żyła kiedyś, gdy było lepiej. Świat opływał kolorami, pomimo złej pogody zawsze świeciło słońce. Stała pierwsza w kolejce po szczęście..i zabrakło go dla niej. Dla każdego. Obejrzyj się. Zobacz. Widzisz? Ja tak. Na około ponure, skwaszone i niezadowolone miny. To nie kwestia otoczenia, doboru ludzi. Tylko Twój..wiecznie zadowolony, chytry uśmieszek. Nienawidzimy go. Nie zna litości dla ludzi obdarzonych mniejszym lub znikomym szczęściem. Parszywe oczka. Cała Twoja nikczemna osoba. Wszystko to widzisz na codzień. Przyprawia Cię to o ból, skręt żołądka spowodowany Twoim obrazem. Masz ochotę wyrzucić go z Twojej biednej głowy. Przysporzył Ci już tyle nieprzyjemności. W głowie tylko nienawiść, to samo w sercu.
Człowiek stoi na krawędzi tuż obok Życia, które od czasu do czasu ma ochotę strącić. Myśli, że gdy to zrobi jego troski, niepokoje i żale uciekną. Myli się, ponieważ nie tylko one znikną. Wraz z nimi szczęśliwe momenty, przykre i cudowne wspomnienia. Nie chcesz ich pamiętać? Założę się, że chcesz. Jedne nauczyły Cię życia i rozwagi, drugie czystego spojrzenia na życie. Chcąc zepchnąć Życie w przepaść najpierw zastanów się, czy tego chcesz i czy każde Twoje poświęcenie było tego warte. A ludzie kiedyś zrozumieją swoje błędy, daj im czas. Chęć zrozumienia przychodzi z czasem, tak samo dojrzałość.

Przeczuwam złe chwile, nie wiem kiedy one nadejdą. Na mojej skórze blizny po przegranych bitwach. Krew wylana za wasze uchybienia i niedopowiedzenia, lub zbyt wiele cierpkich słów.

poniedziałek, 25 marca 2013

Oficjalnie ogłaszam, że mój świat się zawalił. A jednak, wystarczy tylko jedna chwila.

czwartek, 28 lutego 2013

Maria Peszek - Marznę bez Ciebie
Marznę bez Ciebie, zamarzam powoli, się kulę... Bez Ciebie mróz, niewyobrażalny.
Gdzie, gdzie jesteś? Nawołuję Cię, nie słyszę odpowiedzi. Gdzie..? Znajdę, a wtedy nie wypuszczę ze swych ramion. Przysięgam, uduszę tuląc tak mocno. W uczuciu tęsknoty, zbyt długo to trwa. Jeszcze moment, moja dusza nie wytrzyma... Uleci i spocznie w Tobie.
Nie pozwól cierpieć, już nie uciekam, jestem. Ciebie nie ma, marznę bez Ciebie!

sobota, 2 lutego 2013

Siedzę, nie wiem co ze sobą zrobić, może zwyczajnie się nudzę. Potrzebuję konkretnej osoby do nadania moim krokom sensu. Chcę kogoś, kto pójdzie ze mną wszędzie. W miejsce, w którym będę mogła być szczęśliwa lub przemęczona bólem. Nieważne. Ważne, by była. Więc.. gdzie jesteś?
Klawiatura ułożona na moich kolanach pomaga mi w wyrażaniu swoich uczuć. A teraz właściwie nie wiem, czym mogłabym się podzielić ze światem. Nadal nie wiem, czy włączając komunikator zobaczę wiadomośc od Ciebie, może wiadomości? A może nie zastanę tam niczego. Czy tęsknisz? Kochasz? Myślisz o mnie? Już wiem do czego potrzebna nam ta cisza. Daję Ci czas na rozwiązanie swoich problemów, ułożenie spraw w najlepszy porządek. Beze mnie. Bez mojej ingerencji. Nie jestem pewna, czy dobrze robię, ale wydaje mi się.. Mam nadzieję, że cisza pomiędzy nami nie przysparza Ci bólu, nostalgi. Tak, ja tęsknię, nie wiem jak długo jeszcze to potrwa. Ostatnio rzadziej o Tobie myślę, jednak mimo to moje myśli chętnie goszczą Twoją osobę. Jesteś ich nieodłącznym elementem. Przypominasz puzzel, bez którego układanka nigdy nie będzie skończona. A może nie jeden, ale wiele puzzli? Jednym z nich jesteś Ty, jako osoba, a kolejnymi czas, którego nigdy z Tobą nie spędziłam. Ani minuty. Nie ważne są godziny spędzone na pisaniu. Ważne są te rozmowy w cztery oczy, w prawdziwym świecie. Właśnie je wolałabym.
Chwycić Twą dłoń i bez jakichkolwiek słów pobiec w oddal, w miejsce, gdzie nikt nas nie znajdzie. Miejsce, gdzie mogliśbyśmy pobyć razem, może moglibyśmy nic tam nie robić. Jedynie istnieć i czuć to, co jest najpiękniejsze. To, czego wielu ludziom brakuje. Nie uważasz? Miłość, taka prawdziwa, nie istnieje tylko w bajkach. Przecież może istnieć chociażby w rzeczywistości, szarej i szarzejącej z dnia na dzień, przeradzającej się w przerażającą ciemność, która będzie zdolna ogarnąć każdy zakątek na ziemi, i każdy zakątek w naszych sercach. Nawet jeśli nikt nie mógłby wykrzesić iskry nadziei w tej ciemności, to Ty i ja bylibyśmy w stanie to zrobić. Jestem tego pewna. Jedyne, czego nam potrzeba to nikła odległość pomiędzy naszymi ciałami. Tak, stań niedaleko mnie.. Nic więcej. W robieniu kolejnych kroków pomogą nam nasze uczucia, które jak na dzień dziesiejszy schowane są gdzieś w głębi serca, chcą się uwolnić. Są niepewne, a tak bardzo chcą ukazać się w rysach naszych twarzy, w blasku naszych oczu.
Poetycko wciąż biegnę do przodu, do Ciebie.

sobota, 26 stycznia 2013

Nie ja sama, ale coś w środku mnie chce "uwonilnić się" od Ciebie? Może źle to ujęłam. Coś chce ograniczyć rozmowy z Tobą, tak jakby chciało przestać czuć do Ciebie to, co ja teraz czuję, a następnie o wszystkim zapomnieć, o Tobie.. I nie chcę na to pozwolić, wydaje mi się, że to nie mija. Mimo tego, że nie rozmawiamy ze sobą od dłuższego czasu, moje uczucia są w pewnym sensie stałe. Nie chcę tego utracić.
Nie pamiętam kiedy ostatnio rozmawialiśmy. Tydzień temu? Nie wiem..
Moje ręce są zamarznięte, palce mam spuchnięte, a dłonie pocięte. Pocięte, bo jadąc na rowerze spadlam i nie mając osłoniętych dłoni, przejechałam na nich kawałek. Lód pociął mi dłonie, a teraz boli.. Nawet nie narzekam.
Gorszy bałagan panuje w moim sercu, rozdwajam się? Chcę tego jednego, tego co jest nieosiągalne, nie jest na wyciągnięcie moich dłoni. Swoje życie rozgrywa nieco dalej, a ja do tego życia nie mam dostępu, nie mogę.. Jestem zbyt daleko, żeby podejść, uściskać Cię i poczuć Twoje ciepło. Na pewno byłoby mi cieplej, tak zziębniętej.
Na dziś BOY - Skin, spodobało się.

środa, 16 stycznia 2013

Dzień nie warty zapamiętania. Piszę o nim tylko dlatego, że moja nienawiść do chamstwa, tchórzostwa i dwulicowości wzrosła. Już codziennością jest, że ludzie najpierw mówią, a nie liczą się z konsekwencjami. Nie zastanawiają się dwa razy. A przecież myślenie nie boli.
Nie warty zapamiętania? Tak, dlaczego mam się przejmować? Dlaczego to robię? Muszę ciepieć tylko dlatego, że kilka dwulicowych osób zachowało się w taki sposób. Pozornie nie są dla mnie tak ważni, ale znamy się od dzieciństwa, widujemy się praktycznie codziennie, i zabolało. Nie raz, nie dwa.
Ludzie potrafią wymagać od ciebie wszystkiego. Myślą, że zrobisz dla nich wszystko, żeby tylko się przypodobać i zobaczyć chwilowe uznanie w ich oczach. I w końcu brak szacunku. Nie można być pachołkiem na posyłki. Nie można, to nie ma sensu, nie ma najmniejszego sensu.

Jedynie Ty jesteś.. Wiem, że jesteś i myślisz o mnie, zawsze się martwisz. Żałuję, że nie możesz być tu i mnie podbudować. Gdybyś wiedział, czułbyś to samo, jestem tego pewna.. Każde Twoje dobre słowo jest najlepsze. A te dwa słowa będą niesione na moich ustach, to nidgy się nie wypali. Twoja frekfencja w moich myślach - bez zarzutu, bo jesteś z nich zawsze.
Ponadczasowy kawałek, w mojej głowie na pełny etat  Onar - Ja bym oszalał "A słowa nie oddają tego, ile waży strata. Kocham Cię najmocniej, zaraz wracam"
Kocham, Kochanie..

czwartek, 10 stycznia 2013

No już! Chcę do Lublina, Lublina, Lublina! Tam.. do Ciebie.. Żeby poczuć to, co zawsze chciałam poczuć. Najmilsze ciepło, ciepło Twoich dłoni, Twojego serca. Pobyć przy Twoim boku jak długo tylko się da.
Będąc tutaj.. u siebie, zatapiam się w Twojej rzeczywistości, zatapiam się i tonę. Ratuj! Tak.. weź mnie do siebie. W swoje ramiona, o których bezlitośnie marzę. Nie zapominaj, że jesteś moim skarbem, Najdroższym Skarbem, dzięki Tobie wewnętrznie czuję więcej szczęścia niż dotychczas, a moja głowa odczuwa ciężar tych cudownych myśli o Tobie, których nie mogę z siebie wyrzucić.. i nie chcę.
O, tak.. popatrz. Idealnie. Cudownie. Niepodwarzalnie piękny utwór. Jonathan Clay - Heart On Fire

piątek, 4 stycznia 2013

Dziś w końcu "odważyłam się", aby powiedzieć Ci, co czuję do Ciebie. W prawdzie zrobiłam to po wielu namowach i Twoim lekkim naciusku, ale teraz jest mi lżej i nie żałuję, że to powiedziałam. Jak mogłam tak tchórzyć? Bałam się jednak to powiedzieć. Myślę, że to dlatego, bo jesteś dla mnie najważniejszy, kocham Cię i nie chcę Cię stracić... Tak, tak napewno. Nie zapomnij o tym.
Mimo wszystko przyjąłeś tą wiadomość z niewyobrażalnym ciepłem, wyrozumiałością. Czuję, że mogę otworzyć się przed Tobą.
Kocham Cię coraz bardziej, P.

czwartek, 3 stycznia 2013

I tak, wolałabym nie czuć tego do Ciebie. Teraz to boli, powinnam powiedzieć Ci o swoich uczuciach do Ciebie, ale jak zwykle tchórzę, boję się Twojej reakcji.
Nic więcej do dodania. Wiadomo jak jest. * Nie mogę Cię mieć, tak jak Ty masz mnie.

wtorek, 1 stycznia 2013

Już praktycznie cztery miesiące tkwię w tym uczuciu bezradności. Nie wiem co będzie z nami... Mogę użyć określenia "my"? Nad tym też się zastanawiam. Jestem pewna, kocham Cię. Nie wiem czy dobrze jest czuć to do Ciebie.
Aktualnie martwię się o to, że chcesz mnie opuścić albo już to zrobiłeś. Nie dajesz znaku życia, czuję, że coraz bardziej mnie to przytłacza. I nadal będzie... Potrzebuję Cię z dnia na dzień coraz bardziej. Zdajesz sobie z tego sprawę, P? Lekkie uzależnienie od Ciebie, oto jak na mnie działasz. Nie zostawiaj, nigdy. Mimo wszystko, bądź... Bisz - Koniec naszego świata

niedziela, 7 października 2012

Od wczoraj jest inaczej. Całkiem inaczej. Chociaż, nie wiem sama.. Niby coś się zmieniło, ale jednak nie czuję tej zmiany. Myślałam, że będę musiała to poczuć, coś się zmieni, ale nie zmieniło. Może dlatego, że przez dłuższy czas "nasze życie" trwało bez większych zmian. A teraz nie jesteśmy razem, próbuję czegoś nowego. Lub niczego.
Wczorajsza noc nie daje mi spokoju. Męczą mnie myśli, praktycznie dużo się zmieniło. Może mnie to ucieszyło, może nie, nie wiem. Ale myślę o tym. Jesteś najważniejszy w tym momencie, wiedz to. Moje uczucia stają się całkowicie inne, wszystko przekręciło się. Nie wiem co będzie dalej, mam nadzieję, że będzie dobrze, a jeśli nie - moja osoba przyjmie to dość ciepło. Czasem dobrze jest czuć ból.
Kocham Cię, P. Ellie Goulding - Hanging On

czwartek, 27 września 2012

W końcu wróciłeś... Jest lepiej, nieco lepiej. Dzięki Tobie i świadomości, że nadal możemy być przyjaciółmi. Jest to dla mnie ważne, mogę zwierzyć Ci się kiedy będę tego potrzebować, wiem, że zawsze mi doradzisz, będziesz szczery, co w Tobie cenię. Niekiedy muszę dostać Twoją opinią po twarzy, ale zwykle jest ona potrzebna i prawdziwa, sama zdaję sobie sprawę z niektórych tych cech.
Lecz przede mną ważny wybór, którego, jak do teraz, nie podjęłam. Chcę zacząć wiele rzeczy od nowa, chciałabym być sama, być z kimś innym prawdę mówiąc... A od Ciebie się uwolnić. Muszę być szczera. Czuję, że to już nie ma sensu, kiedyś tak czułam, ale teraz to przeczucie zanikło do minimum. A tak bardzo chciałabym, żebyś Ty to był Ty. Ten, którego poznałam, wiem, jak wygląda, znam go. Nie wiem czy Cię znam. Jesteś za daleko. Nie chciałabym zmieniać niczego między nami, bo boję się tej zmiany. Co będzie potem?

Potrzebuję przerwy... Kaliber 44 - Plus i Minus

piątek, 14 września 2012

Powoli zaczynam mieć wszystkiego dosyć. Wszystko mnie coraz gorzej przytłacza, do tego jeszcze nauka, jest to dodatkowym ciężarem, ale to akurat najmniejszy problem, przynajmniej ja tak uważam. Najbardziej to przytłaczasz mnie Ty. Tak, właśnie Ty. Dlaczego nie mogę mieć zwyczajnego życia? Istotnie to jednak tylko i wyłącznie mój wybór, jakie mam życie, jakie ono jest. Ale nie potrafię zdecydować. Czy zostać przy Tobie czy Cię opuścić? I to pytanie sprawia mi najwięcej problemu. Nie potrafię na nie odpowiedzieć. Z jednej strony chcę zostać, z drugiej chcę być sama, bez nikogo, trochę odpocząć. Jednak bycie z kimś (w dodatku na odległość) nie jest proste. Aby przetrwać w takim związku należy mieć ogromną cierpliwość, ale teraz ona u mnie już nie jest taka jak kiedyś. Kiedyś było inaczej. Kiedyś to jednak kiedyś, już nie teraz. Tamto już minęło. Przeszłość, a teraźniejszość, następnie przyszłość. A w związku z przyszłością nie mogę podjąć decyzji. Czego ja właściwie chcę? Wykańcza mnie to wszystko. Jak dla mnie to chyba za dużo.
Jak każdy potrzebuję kogoś obok siebie, niezależnie od dnia czy godziny, niezależnie od sytuacji, niezależnie od tego, czy jest źle czy dobrze. Każdy zasługuje na taką osobę. I każdy takiego kogoś potrzebuje. Więc stąd moje pytanie: dlaczego ja takiego kogoś nie mam? Czuję, że długo już nie wytrzymam. Nie mogę się zmuszać do bycia wraz z Tobą.
Co jest prawdą, a co kłamstwem? Coraz częściej zastanawiam się i nad tym pytaniem. Praktycznie ciągle, tylko to. Jedno jedyne pytanie bez odpowiedzi wplątane w inne pytania. W sumie, może jednak z odpowiedzią? Może już mam odpowiedź na to pytanie, ale nie mogę dopuścić tego do swojej świadomości i pozostać przy tych informacjach? Wierzę Ci, tak? A to chyba najgorsze... Nie wiem komu wierzę, czy Tobie, czy Jemu. I tęsknię za Nim. Nie rozmawiamy już ponad miesiąc, totalnie mi Go brakuje... Ale gdyby tak spojrzeć na całą sprawę - komu bardziej ufam? Raczej Jemu, nie Tobie... A wolałabym albo tego wszystkiego uniknąć, nigdy się z tym nie spotkać, albo wierzyć w stu procentach jednej osobie. Nie mam pewności...
LICZĘ NA CZYSTĄ SZCZEROŚĆ I SAMĄ PRAWDĘ. To chyba nie tak wiele. Nawet jeśli miałoby to zaboleć, to nieważne. Chcę wiedzieć tylko to wszystko...

Na koniec, wszystko o mnie... GanoGR - Ja

piątek, 31 sierpnia 2012


Minęło wiele czasu zanim cokolwiek tutaj napisałam. To właśnie pierwsze zdanie. Przez całe wakacje odpoczywałam od szkoły, zmieniłam się jeszcze bardziej. Rozmyślałam praktycznie nad wszystkim, bo myślenie było moim głównym zajęciem. I nadal jest, ale teraz o wszystkim myślę powtórnie. To raczej nie są bezużyteczne myśli, choć wszyscy mi to mówią.
Zastanawiam się właściwie czy moje serce jest do końca moje. Moje uczucia głównie skierowywane są w jedną stronę, do jednej jedynej osoby. To uczucie zwykle miłości, niekiedy nienawiści, rzadko ślepej obojętności, ciągłej troski. W stosunku do tej osoby jestem solidarna, szczera, pełna szacunku. Nie wiem jak mogłoby być inaczej. Nie chcę zamieniać tego człowieka na nikogo innego. Chciałabym, żeby został przy mnie już na zawsze, był przy mnie na zawsze. Aktualnie nie jest, jest gdzieś indziej. Czasami zastanawiam się, gdzie tak na prawdę. Jest to dla mnie zagadką, tak jak wszystko. Ale mam nadzieję i wierzę, że kiedyś w końcu będzie przy mnie, nieustannie będzie, nie pozwoli mi na łzy, będę wtedy szczęśliwsza niż kiedykolwiek, będę cieszyć się każdym dniem spędzonym z nim, spełnią się wszystkie nasze plany, wszystko okaże się czystą prawdą. Szczerze? To moje najskrytsze marzenie. Już nie mówię, że nie posiadam marzeń tak, jak to było wcześniej. Teraz mogę. To właśnie to marzenie, nie jest łatwe do spełnienia, wiem, że długo będę musiała czekać na jego wejście w rzeczywistość. Jeśli w ogóle tak się stanie, ale staram się w to uwierzyć i niczego do tego czasu nie zepsuć.
Gdyż tego jednego, pozornie zwykłego człowieka kocham najmocniej i jest dla mnie wszystkim, bez niego nie ma niczego, nic nie ma wartości, znaczenia. Każdy dzień bez niego, wiem, że jest bez sensu i nie ma w nim nadziei na kolejne, lepsze dni. Zwyczajnie niczego nie ma. Nie ma mnie. I moja myśl, czy właściwie moje serce należy do końca do mnie zna już swoją odpowiedź. Serce, jak każde inne, potrzebuje jeszcze połówki innego serca, czyjegoś, by móc się z nim złończyć. To właśnie jego serce. I te dwie połowy dwóch serc znalazły się, złączając się ze sobą. Użyję teraz mocnych słów: NA ZAWSZE.

czwartek, 28 czerwca 2012

Zauważyłam, że staję się zimna. Obojętna na wszystko, opierająca się na powiedzeniu "co będzie to będzie", nie dbam już praktycznie o nic. Inni mogą mnie kochać albo nienawidzić. Nie istnieje nic pomiędzy. A pomiędzy kochaniem a nienawiścią istnieje cienka linia, którą można przekroczyć bardzo łatwo. Może nie mam serca? A może moje serce jest dogłębnie skute lodem? A jednak czuję wiele, ostatnio praktycznie nie okazuję swoich uczuć, ale czuję wszystko. Gdzieś tam, głęboko w sobie. Nienawiść, miłość.
Widząc mnie można powiedzieć, że jestem bezwartościową i taką chamską osobą, mającą wszystko gdzieś. Poznając mnie można zauważyć jeszcze to, co mieści się we mnie. To właśnie ta miłość. Też oczywiście te wady, ale staram się ich nie pokazywać, może kiedyś znikną, przynajmniej mam nadzieję, że będą mniej zauważalne.
Świat jest moim wrogiem. Nie daje żyć, dusi za gardło, nie dając wciągnąć tlenu w płuca. Duszę się tym syfem. Może by tak więcej dobra?

środa, 23 maja 2012

Łzy nie chcą przestać płynąć z moich oczu. Nie widzę sensu w życiu... W tym momencie ono znikło. Straciłam przyjaciela, któremu obiecałam, że nigdy go nie zostawię samego, z problemami. Nigdy nie chciałam go zostawić. Był i nadal jest cudowny, mimo wszystko. I kocham go, nie chcę też stracić go na zawsze. Mężczyzna, którego również kocham nie ufa mi, a przecież na tym opierają się związki. Nie mam siły, myśli o samobójstwie, o chwyceniu się za szyję i zaduszeniu się chodzą mi po głowie. Gdyż naprawdę, w tym momencie moje serce cierpi, a umysł nie znajduje argumentów, dzięki którym można byłoby stwierdzić "tak, jestem szczęśliwa i mam po co żyć". Tracę najważniejsze mi osoby. Chłopaka i przyjaciela. Nie wiem czy zdołam cokolwiek naprawić. Umieram żyjąc, jeszcze żyjąc.

poniedziałek, 21 maja 2012

Siedzę, marznę i myślę. Myślę, marznę i siedzę. Marznę, siedzę i myślę. Nic a nic nie przeszkadza mi w tym, żadna czynność wyżej wymieniona nie jest bez sensu. Dla mnie one mają sens. Może dlatego, że jestem taka. Inna. Spokojna. Uczuciowa. Wrażliwa. Lubiąca ciszę. Ciszę zewnętrzną. Cichy dom, cichy pokój, cichą rodzinę. Zero rozmów, pytań. Już przez jakiś czas nie lubię być o cokolwiek pytana. Na większość pytań nie znam odpowiedzi. Do tylu pytań nie ma odpowiedzi. Nie chcę rozmawiać z ludźmi, większość to zwyczajnie puste istoty, ciężkie do zrozumienia. Nie jestem jak inni. Nie lubię się śmiać z byle czego, nie zawsze życie mi na to pozwala. Optymiści mogą powiedzieć, że jedynie potrafię narzekać, że na prawdę nie jest tak źle tylko wszystko wyolbrzymiam, wszystkie problemy, które stają mi na drodze dzień w dzień. Realiści mogą powiedzieć, że rzeczywiście, patrząc na wszystko trzeźwym okiem, świat jak i wcześniej tak i teraz jest sam w sobie pokręcony, trudny do zrozumienia i do przeżycia, jakkolwiek to rozumiejąc.
Mam aż za wiele czasu na siedzenie, marznięcie i myślenie. Myślę o ludziach, o przeszłości, o teraźniejszości, o przyszłości, próbuję wszystko w głowie uporządkować. Jednak nie jest to takie łatwe, proste. Moje życie nie jest tak proste do zrozumienia przez prostego, zapracowanego, mającego wszystko uporządkowane, mającego własne życie człowieka. Większość ludzi nie zrozumie mojego życia, mojego obecnego stanu, moich myśli, moich chorych myśli.
Jeśli wszystko jest tak proste, życie jest proste, wszystkim kieruje przypadek. Bądź przy mnie, blisko mnie, nie tak cholernie daleko. Wtedy mógłbyś zobaczyć mnie, moje codzienne czynności, mój wygląd, moje zachowania. Wtedy mógłbyś zobaczyć sposób w jaki się poruszam, uśmiecham się, mrużę oczy, poruszam rękoma. Wtedy mógłbyś zobaczyć moje codziennie czynności takie jak mój powrót do domu ze szkoły, jedzenie, czy nawet zwykłe siedzenie przy komputerze. Wtedy mógłbyś zobaczyć mój wygląd, moje włosy, oczy, usta, nos, ręce, nogi, sposób w jaki się ubieram, w jaki zaczesuję włosy. Wtedy mógłbyś zobaczyć moje zachowania, wszystko to czego teraz nie możesz zobaczyć. Nie możesz mnie dotknąć, zobaczyć, złapać mnie za rękę, objąć, przytulić, zwyczajnie przytulić, pomóc mi. Jednak wiem, że wszystko byłoby łatwiejsze gdybyś był blisko, przy mnie i nie tak cholernie daleko... Noce nie są dla mnie. Muszę spać, myślenie o różnych rzeczach sprawia mi przeogromny ból wewnętrzny. Prawdziwy przykład. Przez cały czas myślę, że nic już nie będzie jak kiedyś, nadal kocham, ale nie czuję tego tak jak wcześniej, myślę, że z dnia na dzień coraz bardziej obojętnieję. Jednak tak nie jest! Wszystko to jest złudzeniem, nie potrafię sobie poradzić. Przez parę tych dni, przez które próbowałam być twarda, nieugięta... taka właśnie byłam. Aż wczorajszej nocy  nie wytrzymałam. Leżąc, w moje oczy najpierw naszły łzy, które trzymałam gdzieś w głębi serca, nie ujawniałam ich i nie chciałam. Wydostały się płynąc po policzkach, mocząc poduszkę. I w takim stanie zaspałam, nawet nie wiedząc, w którym momencie to nastąpiło. Wyczerpana. Zapłakana. Smutna. Zdołowana. Ty w tamtym momencie, w chwili, w której nie wytrzymałam, płacząc z Twojego powodu, powinieneś być przy mnie, spojrzeć w moje oczy. Oczy pełne łez, zakrwawione. Popatrzeć na moją twarz wykrzywioną z bólu, który jest w moim sercu. Dać się do siebie mocno przytulić i stłumić płacz. A teraz patrz! Patrz co się ze mną dzieje! Spójrz w te oczy pełne bólu i cierpienia. Ciekawa jestem jak na to zareagujesz. Zaczniesz się śmiać, okazywać mi współczucie i litość czy po prostu rozpłaczesz się wraz ze mną? Pęknie Ci serce, patrząc na to, że cierpię? Pokażesz, że zależy Ci na mnie, kochasz mnie i nie jestem Ci obojętna. Pokażesz mi, że na prawdę nie chcesz mojego cierpienia, moich łez. A teraz kolejne łzy, żegnam. Diox / The Returners - Telefon

Liczba wyświetleń