Siedzę, marznę i myślę. Myślę, marznę i siedzę. Marznę, siedzę i myślę. Nic a nic nie przeszkadza mi w tym, żadna czynność wyżej wymieniona nie jest bez sensu. Dla mnie one mają sens. Może dlatego, że jestem taka. Inna. Spokojna. Uczuciowa. Wrażliwa. Lubiąca ciszę. Ciszę zewnętrzną. Cichy dom, cichy pokój, cichą rodzinę. Zero rozmów, pytań. Już przez jakiś czas nie lubię być o cokolwiek pytana. Na większość pytań nie znam odpowiedzi. Do tylu pytań nie ma odpowiedzi. Nie chcę rozmawiać z ludźmi, większość to zwyczajnie puste istoty, ciężkie do zrozumienia. Nie jestem jak inni. Nie lubię się śmiać z byle czego, nie zawsze życie mi na to pozwala. Optymiści mogą powiedzieć, że jedynie potrafię narzekać, że na prawdę nie jest tak źle tylko wszystko wyolbrzymiam, wszystkie problemy, które stają mi na drodze dzień w dzień. Realiści mogą powiedzieć, że rzeczywiście, patrząc na wszystko trzeźwym okiem, świat jak i wcześniej tak i teraz jest sam w sobie pokręcony, trudny do zrozumienia i do przeżycia, jakkolwiek to rozumiejąc.
Mam aż za wiele czasu na siedzenie, marznięcie i myślenie. Myślę o ludziach, o przeszłości, o teraźniejszości, o przyszłości, próbuję wszystko w głowie uporządkować. Jednak nie jest to takie łatwe, proste. Moje życie nie jest tak proste do zrozumienia przez prostego, zapracowanego, mającego wszystko uporządkowane, mającego własne życie człowieka. Większość ludzi nie zrozumie mojego życia, mojego obecnego stanu, moich myśli, moich chorych myśli.
Jeśli wszystko jest tak proste, życie jest proste, wszystkim kieruje przypadek. Bądź przy mnie, blisko mnie, nie tak cholernie daleko. Wtedy mógłbyś zobaczyć mnie, moje codzienne czynności, mój wygląd, moje zachowania. Wtedy mógłbyś zobaczyć sposób w jaki się poruszam, uśmiecham się, mrużę oczy, poruszam rękoma. Wtedy mógłbyś zobaczyć moje codziennie czynności takie jak mój powrót do domu ze szkoły, jedzenie, czy nawet zwykłe siedzenie przy komputerze. Wtedy mógłbyś zobaczyć mój wygląd, moje włosy, oczy, usta, nos, ręce, nogi, sposób w jaki się ubieram, w jaki zaczesuję włosy. Wtedy mógłbyś zobaczyć moje zachowania, wszystko to czego teraz nie możesz zobaczyć. Nie możesz mnie dotknąć, zobaczyć, złapać mnie za rękę, objąć, przytulić, zwyczajnie przytulić, pomóc mi. Jednak wiem, że wszystko byłoby łatwiejsze gdybyś był blisko, przy mnie i nie tak cholernie daleko... Noce nie są dla mnie. Muszę spać, myślenie o różnych rzeczach sprawia mi przeogromny ból wewnętrzny. Prawdziwy przykład. Przez cały czas myślę, że nic już nie będzie jak kiedyś, nadal kocham, ale nie czuję tego tak jak wcześniej, myślę, że z dnia na dzień coraz bardziej obojętnieję. Jednak tak nie jest! Wszystko to jest złudzeniem, nie potrafię sobie poradzić. Przez parę tych dni, przez które próbowałam być twarda, nieugięta... taka właśnie byłam. Aż wczorajszej nocy nie wytrzymałam. Leżąc, w moje oczy najpierw naszły łzy, które trzymałam gdzieś w głębi serca, nie ujawniałam ich i nie chciałam. Wydostały się płynąc po policzkach, mocząc poduszkę. I w takim stanie zaspałam, nawet nie wiedząc, w którym momencie to nastąpiło. Wyczerpana. Zapłakana. Smutna. Zdołowana. Ty w tamtym momencie, w chwili, w której nie wytrzymałam, płacząc z Twojego powodu, powinieneś być przy mnie, spojrzeć w moje oczy. Oczy pełne łez, zakrwawione. Popatrzeć na moją twarz wykrzywioną z bólu, który jest w moim sercu. Dać się do siebie mocno przytulić i stłumić płacz. A teraz patrz! Patrz co się ze mną dzieje! Spójrz w te oczy pełne bólu i cierpienia. Ciekawa jestem jak na to zareagujesz. Zaczniesz się śmiać, okazywać mi współczucie i litość czy po prostu rozpłaczesz się wraz ze mną? Pęknie Ci serce, patrząc na to, że cierpię? Pokażesz, że zależy Ci na mnie, kochasz mnie i nie jestem Ci obojętna. Pokażesz mi, że na prawdę nie chcesz mojego cierpienia, moich łez. A teraz kolejne łzy, żegnam. Diox / The Returners - Telefon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz