Minęło
wiele czasu zanim cokolwiek tutaj napisałam. To właśnie pierwsze zdanie. Przez
całe wakacje odpoczywałam od szkoły, zmieniłam się jeszcze bardziej.
Rozmyślałam praktycznie nad wszystkim, bo myślenie było moim głównym zajęciem.
I nadal jest, ale teraz o wszystkim myślę powtórnie. To raczej nie są
bezużyteczne myśli, choć wszyscy mi to mówią.
Zastanawiam się
właściwie czy moje serce jest do końca moje. Moje uczucia głównie skierowywane są w jedną stronę, do jednej jedynej osoby. To uczucie zwykle miłości, niekiedy nienawiści, rzadko ślepej obojętności, ciągłej troski. W stosunku do tej osoby jestem solidarna, szczera, pełna szacunku. Nie wiem jak mogłoby być inaczej. Nie chcę zamieniać tego człowieka na nikogo innego. Chciałabym, żeby został przy mnie już na zawsze, był przy mnie na zawsze. Aktualnie nie jest, jest gdzieś indziej. Czasami zastanawiam się, gdzie tak na prawdę. Jest to dla mnie zagadką, tak jak wszystko. Ale mam nadzieję i wierzę, że kiedyś w końcu będzie przy mnie, nieustannie będzie, nie pozwoli mi na łzy, będę wtedy szczęśliwsza niż kiedykolwiek, będę cieszyć się każdym dniem spędzonym z nim, spełnią się wszystkie nasze plany, wszystko okaże się czystą prawdą. Szczerze? To moje najskrytsze marzenie. Już nie mówię, że nie posiadam marzeń tak, jak to było wcześniej. Teraz mogę. To właśnie to marzenie, nie jest łatwe do spełnienia, wiem, że długo będę musiała czekać na jego wejście w rzeczywistość. Jeśli w ogóle tak się stanie, ale staram się w to uwierzyć i niczego do tego czasu nie zepsuć.
Gdyż tego jednego, pozornie zwykłego człowieka kocham najmocniej i jest dla mnie wszystkim, bez niego nie ma niczego, nic nie ma wartości, znaczenia. Każdy dzień bez niego, wiem, że jest bez sensu i nie ma w nim nadziei na kolejne, lepsze dni. Zwyczajnie niczego nie ma. Nie ma mnie. I moja myśl, czy właściwie moje serce należy do końca do mnie zna już swoją odpowiedź. Serce, jak każde inne, potrzebuje jeszcze połówki innego serca, czyjegoś, by móc się z nim złończyć. To właśnie jego serce. I te dwie połowy dwóch serc znalazły się, złączając się ze sobą. Użyję teraz mocnych słów: NA ZAWSZE.